<< Poprzednie Strona       Następna strona>>   
[Redakcja Magazynu]  [Archiwum Numerów]  [Rekrutacja ]   [Forum]
NUMER 6      27    
Wywiad z Glacą - liderem Sweet Noise [1]
Nie chcę mieć z nimi nic wspólnego
Rozmowa z Piotrem "Glacą" Mohamedem[1]                     

Długo czekałem na tę rozmowę. Planowana na październik, odbyła się w połowie listopada. Cieszę się, że udało mi się jednak porozmawiać o nowej płycie zespołu, o Shahidzie, a nawet o Revolcie...

Darth Kion: Zadam tylko jedno pytania na temat "Revolty". Czy mógłbyś powiedzieć, jak dzisiaj oceniasz ten kontrowersyjny pomysł?

Glaca: Oceniam go różnie, ale jestem bardzo zadowolony. To wszystko ma długą historię - rebelia i bunt na obecną sytuację, nie tylko na gospodarczą, ale i kulturalną, biznesową, show biznesową. Podejście zespołu, publiczności i jakby zupełnie inne spojrzenie przeszłość. Wtedy to już naprawdę zaczęliśmy publicznie się pokazywać i walczyć o jakąś pozycję, o swoje miejsce i możliwość zaprezentowania się. To był rok 94', różne występy na festiwalach i tak naprawdę od tego zaczyna się ta historia popadania w coraz większą izolację, odsuwania się od nas ludzi, którzy jakby nie zgadzali się z poglądami, podejściem do tego, co robimy. Dla mnie zespół wykroczył poza ramy muzyczne i zaczął tworzyć nową historię. "Revolta" była takim ostatecznym punktem i pokazaniem, że jako artyści mamy prawo wygłaszać wszelkie opinie,
Jeden Taki Dzień - Glaca&Peja © Darekawka
nawet te najbardziej kontrowersyjne, łączyć rzeczy, które były niepołączone, a przede wszystkim "Revolta" była naszym dotarciem do tego zwykłego słuchacza, który mógł usłyszeć nasze teksty, który miał okazję poznać energię zespołu, a niekoniecznie jest fanem heavymetalu, hardcore'a. Bardziej postrzegam nas jako ludzi, którzy mieli coś do powiedzenia i chcieli się tym podzielić z Polakami, ponad podziałami na jakiekolwiek muzyczne drogi. To był ten ruch, z którego jestem zadowolony. W tej chwili jesteśmy na stałe zapisani i tylko czas oceni, czy w swoich poglądach zmieniliśmy się czy nie.

Można powiedzieć, że takie połączenie nie było możliwe wcześniej. Dużo osób nieinteresujących się muzyką rockową po współpracy z Peją przychylnie na Was spojrzało.

Sweet Noise to zespół, który od zawsze był związany z ulicą, z muzycznym podziemiem, z tym, co najważniejsze. Chcemy przekazać komuś jakąś wibrację, poglądy, dać mu nadzieję, dać mu miłość, pasję, dać mu najlepszy dowód prawdy. To nie musi docierać tylko do wąskiego grona, a nas zawsze chcieli zamknąć w okręgu Rage Against The Machine, Sepultura czy w jakiś innych nurtach i ja się zawsze w życiu przeciw temu buntowałem, bo my pochodzimy z różnych stron muzycznych. W tej chwili pracujemy nad najnowszym krążkiem i myślę, że pokaże, że z jednej strony jest to blues, Mike Olfield, natomiast z drugiej King Crimson, Frank Zappa, ale również Rage Against The Machine, Tool, Deep Purple, Massive Atack, hip hop itd. - wszystko jest w nas, a to wykracza poza style.

Nowa płyta będzie kolejnym zaskoczeniem i pójściem w tą drogę eksperymentów...

Nie, w tej chwili nie postrzegam tej płyty jako eksperymentu. Jest to absolutnie dojrzała wizja koncentracji Sweet Noise. Sadzę, że ostateczny twór trudno będzie pomylić z jakimkolwiek innym. To nie jest eksperyment, typu totalne zaskakiwanie, gdzie robi ci się dziwnie, czasami nieprzyjemnie...to nie jest to. To będzie bardziej zaskoczenie całościowe: brzmienie, przestrzeń, harmonia, ale...Nie określiłbym tego jako eksperyment, bo jak eksperymentujesz, to nie wiesz, jaki będzie efekt. Natomiast my robimy to świadomie, wiedząc, jaki chcemy uzyskać efekt, a instrumentarium, po które sięgnęliśmy - komputery pracujące dla nas, pozwoliły nam uzyskać sto procent zadowolenia.

Magic mówił, że nowa płyta będzie w języku angielskim. Dowodzi to, że nie zrezygnowaliście z myśli o rynkach zachodnich.

Woodstock 2003 © Arek Boży
W ogóle nie zrezygnowaliśmy i to, że siedzimy w Polsce, wynika z tego, że nie chcemy i nie pójdziemy na żadne kompromisy z nikim. I nie naszą przyszłością jest sięganie po takie różne układy , które pozwoliłyby nam przetrwać, trwać i wtedy grać dużą rockową sztukę. Nawet pal licho świat, chcemy być znani tutaj w Polsce i się wybić ponad tych wszystkich decydentów, mniej lub bardziej politycznych, te układy telewizyjno-radiowo-medialne. To jeszcze nie ogarnęło wszystkich mediów, choćby tego, czego ty jesteś przedstawicielem. Mówię tu o Internecie, o jakiś radiostacjach studenckich, których w Stanach jest na maxa dużo i one promują najdziwniejszą muzę, są w dużej mierze poza kontrolą państwa, bo student puszcza płytę i jej słuchają. Tutaj [w Polsce przyp.red.] jest wszystko tak mocno poszufladkowane i tak wszystkim zamknęli ryj, że musimy się stąd wydostać i dalej tworzyć, dla tych ludzi, którzy czekają na to, co my zrobimy, a my kipimy od nowych pomysłów i nie chcemy powielać tego, co już było robione. To naturalna droga.

Ale nie boicie się, że fani w Polsce nie zrozumieją jej tak do końca, że straci ona na swojej sile i przekazie?

Ja mam ciary, jak słucham każdego nowego utworu i wierzę, że posiedliśmy pewien dar docierania do ludzi, poprzez emocje, wibracje. Oni dokładanie wiedzą dlaczego. Z jednej strony, gdybym poszedł dalej w pisanie, to zacząłbym mieć bardzo poważne problemy. Tak daleko jak się mogłem posunąć w polskim języku, to myślę, że zrobiłem. Nie twierdzę, że w przyszłości dalej nie będę w nim tworzył. Na razie robimy tę płytę z myślą o walce. Jest to kolejna nasza walka o niezależność. Natomiast z drugiej strony, fani i miłość do nich, jest otwarcie wyznawana. Nigdy przedtem nie było tego uczucia tak mocno zaznaczonego w tym, co robiliśmy. I są słowa kierowane do naszych fanów, bardziej do naszych przyjaciół, którzy są częścią naszego życia. Znam te utwory i wiem, że na pewno nie będą im obojętne. A może się stanie najpiękniejszą płytą SN? Myślę, że będzie ona bardzo ciężka, a zarazem bardzo piękna.

13 grudnia wystąpiliście na koncercie poświęconym J.Kaczmarskiemu. Zaprezentowaliście tam "Quasimodo". Dobrym pomysłem było by zamieszczenie go na nowym krążku, chociaż po to, by zachęcić młodzież do poznania twórczości Jacka.

Myślę, że zrobimy coś z tym utworem, natomiast na razie jeszcze nie wiem co i jaką to przybierze formę. Gdy będzie tylko wolny termin - a teraz jest nam bardzo ciężko, pracujemy od wielu miesięcy - więc jak to się wszystko rozluźni i będzie trochę czasu, to zarejestrujemy ten utwór. I kto wie, na czym się ukaże, może to będzie singiel, może net czy cokolwiek, na pewno to kiedyś zrobimy.

Porozmawiajmy o Noisenation. Pokazujecie różne oblicze sztuki i promujecie artystów. Co Was zainteresowało w Shahidzie? Odnoszę wrażenie, że stosują podobne zabiegi etniczne jak Wy na "Końcu Wieku".

Przede wszystkim upór, wielki upór Kamila [lider Shahida przyp. red.] i chyba powtarzanie nam od wielu lat, że on kiedyś z nami wystąpi, że wyda płytę. Przez pierwszy okres naszej znajomości, i to długi okres, nawet nie wiedziałem, co on gra, co to jest...tylko słyszałem, że on bardzo szanuje SN za to, co dał jemu jako człowiekowi. Coraz bardziej zbliżał się do nas, aż w końcu pokazał nam swoje pierwsze dziecko i było ono na tyle ciekawe, że
Glaca i Kamil © Paweł Reyman
powiedzieliśmy: "Wiesz co, to jest dobra muza" i to ten Kamil, który nam ciągle powtarzał, że wyda płytę. On był najbardziej cierpliwy z tych ludzi, którzy byli dookoła nas i stwierdził , że nikt mu tak nie pomoże, jak my, gdyż to co robi, jest inne. I nie sadzę, że rzeczywiście mógł odnaleźć ludzi, którzy by mu pomogli. W końcu jakby te drzwi dla niego się otworzyły, wydał płytę, jest w Noisenation, zagrał z nami koncert, zagra pewnie inne. A co zrobi z tym potencjałem, to już zależy do niego. I to nie było tak, że my wybieramy to, co nam pasuje muzycznie, bo myślę, że takim przykładam jest Nomad [zespół działający w Noisenation przyp. red.], który przyznaje się do black metalu.

Rynek muzyczny jest wciąż brutalny dla debiutantów. Krążek "Czas Ludzi Cienia" pokazał jego oblicze, ale wielkie giganty fonograficzne nie przejęły się tym zbytnio.

Sądziłem, że w pewnym sensie może skutek będzie większy, ale raczej to nie jest dobre myślenie, bo to nic nie da. Brutalny świat pieniądza, wyzysku i wymazanie ze słownika takiego wyrazu jak "jakość", która powoli zaczyna powracać do świata show biznesu, zrobiło swoje. Myślę, że nasze działania powoli przynoszą efekty. Dzięki Sweet Noise, nasz człowiek, Vahan Bego[rzeźbiarz, malarz, scenograf; przyp. red], nakręcił klip dla Pidżamy Porno. Sądzę, że udało nam się dokonać pewnych zmian, jestem z tego zadowolony, bo wiem, jakie są realia.

 

Czytaj dalej ---->


Niektóre pytania miały znaleźć się w wywiadzie przeprowadzonym przez Mi w Łodzi. Z powodu nie odbycia się koncertu, rozmowa nie miała miejsca.
www.snforum.fan.pl
Żródła
Copyright by Krzyk Głos Wolności 2004