Internetowy Magazyn Wolności ISSN 1895-2240
Spis Treści
<< 43 >>
Magiczna sztuka
Rozmowa z Agnieszka Szubą, artystką z NoiseNation

Nie mam żadnych wątpliwości, że prace tej artystyki są wielką wizytówką NoiseNation. Nie mam także żadnych wątpliwości, że jej dzieła posiadają odrobinę magii. Zatem rozwiejmy wszelkie wątpliwości dotyczące Agnieszki Szuby.

KGW: Przygotowując się do tej rozmowy musiałem zajrzeć na twoją stronę internetową. Od razu nasuwa mi się pytanie. Kiedy i czemu zaczęłaś bawić się tworzenie witryn internetowych?

Agnieszka Szuba: Nigdy. Tak naprawdę w ogóle nie zajmuję się stronami www. Stworzyłam kilka przez przypadek niejako, nie są one moją pasją ani tym, czym zajmuję się na co dzień, ani w pracy, ani hobbystycznie. Ponieważ jednak medium jakim jest internet fascynuje mnie niezmiennie, głównie przez możliwości jakie oferuje w zakresie komunikacji. Interesują mnie wszelkie formy przekazu, które w tej komunikacji można wykorzystać. Strona www, przez swą treść i formę, jest taką właśnie formą komunikacji, i jako taka będzie się zapewne nie raz jeszcze wśród moich projektów pojawiać.

Na początku pisałaś tam wyłącznie w j. polskim, natomiast ostatnio jest ona już praktycznie po angielsku. Jest to spowodowane tym, że mieszkasz za granicą?

Myślę, że tak. Zauważyłam, że polski odbiorca mojej sztuki zazwyczaj jest fanem któregoś z mrocznych gatunków muzycznych i poprzez muzykę dociera do moich ilustracji. Trochę szkoda, nie chciałabym się ograniczać w ten sposób. Na pewno muzyka ma ogromny wpływ na moje życie, ale moje ilustracje nie mają z nią wiele wspólnego i określanie ich mianem gotyckich czy mrocznych, jest dla mnie przykre. Staram się więc trafiać do odbiorcy poprzez przekraczanie bariery językowej, angielski jest po prostu uniwersalny. Strona w wersji angielskiej jest wygodnym narzędziem, a dodatkowo spełnia funkcje portfolia i ułatwia nawiązywanie kontaktów, także tych... komercyjnych.

Zamierzasz tam zamieszkać na stałe, czy wrócić do Polski? Czy jest tam lepsza praca dla grafika, niż tutaj? Bardziej wydajna i opłacalna?

Poziom polskiej grafiki artystycznej jest niezwykle wysoki. Poziom grafiki komercyjnej w naszym kraju jest... żenująco niski. Do studiów graficznych trafiają amatorzy bez solidnych podstaw kompozycji i typografii, że nie wspomnę o zdolnościach ilustratorskich czy podstawowej wiedzy technicznej. Często też kryterium doboru pracowników, to dyplom ukończenia uczelni artystycznej, co przy polskim systemie nauczania na ASP dla grafiki reklamowej i wydawniczej nie zawsze jest jakąkolwiek pomocą. Część zaś naszych rodzimych wytworów papierowych i internetowych chałupniczo wykonują siostrzeńcy wujka kuzyna ciotki prezesa firmy i niestety efekt końcowy jest taki, że bardzo żałuję, że strona fuj.prv.pl już nie działa. Praca w Wielkiej Brytanii oferuje nie tylko możliwości finansowe, ale zdobycie wiedzy, i chyba właśnie ta druga okoliczność miała największy wpływ na moją decyzję wyjazdu. Pracuję pod opieką doświadczonego, szalenie utalentowanego kolegi i jest to codzienna wyprawa w krainę piękna designu.

Przejdźmy do twoich prac. Ile zajmuje Ci wykonanie jednej pracy i jak oraz czym ją wykonujesz?

Techniki nie zdradzę. Powiedzmy, że jest to tajemnica warsztatu i nie zostanie zdradzona. Ale wykonanie jednej ilustracji to - zależnie od czasu, jakim dysponuję - od dwóch tygodni do miesiąca. No i wszystko zależy od snów, które mi się śnią (śmiech)

Znalazłem taką notkę na 0v0 Art. Promo, dotycząca Twojej osoby, jest tam takie oto zdanie: "Wyjątkowo kobiecy i indywidualny, niemal charyzmatyczny charakter sztuki A. Szuby". Czy jako autorka zgadzasz się, że posiadasz bardzo indywidualny charakter i czy taki indywidualizm pomaga czy raczej szkodzi?

POMAGA! Bez indywidualizmu byłabym tylko jedną z wielu! Bez indywidualizmu nie istnieje pojęcie dzieła sztuki.

Również tam przeczytałem, że inspirują Ciebie baśniowe klimaty. Zastanawia mnie czy ta fascynacja trwa od dzieciństwa i czy jeszcze chętnie czytasz literaturę baśniowo-fantastyczną? I dalej bywa to inspirujące?

Dalej bywa. Dalej żyję w krainach baśni, a obecnie przeżywam ekstazę oczekiwania na dostarczenie mi niedawno wydanych na DVD "Opowiadań z Doliny Muminków", tego cudownego filmu w technice lalki półpłaskiej, który lata temu wyprodukował łódzki semafor. Ogromnie wrażenie do dziś sprawia na mnie technika i sposób obrazowania, przestrzeń stworzona na potrzeby bajki. Elementy baśniowe są jednak stałe w sztuce, od ilustracji na greckiej ceramice, przez legendy chrześcijańskie średniowiecza, po ilustracje Szancera. Tak, czasami dla odprężenia czytam literaturę fantasy. Niemniej jednak tą najukochańszą inspiracją pozostają stare polskie, rosyjskie czy czeskie bajki na dobranoc i ilustracje książkowe. Szczególnie te z lat 40-70tych. Ale nie tylko. Także średniowieczne i renesansowe malarstwo weneckie i umbryjskie, Katalonia XIII i XIV wieku, i wiele, wiele innych sposobów obrazowania...

Jednak oprócz swoich prac tworzyłaś także okładki płyt dla Closterkellera oraz design na strona Romana Kostrzewskiego. To oczywiście rockowe klimaty. Zdarzyło Ci się coś stworzyć dla kapel, których do rocka bardzo daleko?

Właściwie nie wiem, czy twórczość Romka to jeszcze rock. Tak, zdarzyło mi się. Współpracuję ze szwedzką Arcaną, klimatami neoklasycznymi po ambient. Ale nie chciałabym być kojarzona jako autorka okładek do płyt. To po prostu niektóre z moich ilustracji.Na co dzień słucham starego dobrego 4AD, trochę elektronicznych klimatów IBM, EMB, future pop, trochę brzmienia z Sheffield (np. In The Nursery), jestem wyznawczynią wszystkiego, co stworzyło nieistniejące już dzisiaj wydawnictwo Hyperium, po którym spadek przejęło (częściowo) amerykańskie Metropolis.

Co to jest NoiseNation?

NoiseNation to ruch artystyczny założony przez zespół Sweet Noise. Chcemy, aby ten znak i hasło jednoczyło artystów i działania artystyczne, które mają jeden cel - przekazywanie ludziom prawdziwych emocji i uczuć, wychodzenie poza sztywne ramy jednego stylu i drogi oraz ponad wszystko podnoszenie jakości i poziomu w sztuce... NoiseNation łączy młodych twórców chcących podzielić się swoją sztuką: poezją, grafiką, fotografią, rzeźbą... W NoiseNation Special można zobaczyć prace wybitnego ormiańskiego artysty plastyka, rzeźbiarza, malarza i performera - Vahana Bego. NN to także muzyka. W gronie naszych twórców działają zespoły Nomad, Shahid i S.A.inc. Współpracujemy również z zespołem Yattering.

Zapraszamy na www.sweetnoise.org - zakładka NoiseNation

Trzeba zapytać o NoiseNation. Jak dowiedziałaś się o tym projekcie?

Szczerze mówiąc NIE PAMIĘTAM. Chyba ktoś ze znajomych podesłał mi linka. Zespół Sweet Noise lubiłam zresztą odkąd usłyszałam ich po raz pierwszy. To wspaniała muzyka, wyjątek na naszej nieciekawej, postarzałej scenie muzycznej.

Oprócz wystaw NoiseNation, miałaś wiele swoich prywatnych wystaw. Uważasz to za sukces? Jeśli nie, to czy są jakieś większe sukcesy, nawet już nie chodzi o sztukę, ale o twoje prywatne życie?

Wystawy to wspaniałe przeżycie. To jedyny moment, kiedy mogę naprawdę, na żywo odczuć reakcję ludzi na moje wewnętrzne światy, które staram się odtwarzać lub stwarzać na nowo w moich ilustracjach. Za każdym razem jest to nowe święto. Niemniej jednak, ze względu na swoją straszliwą nieśmiałość, potrafię się nie pokazać na własnym wernisażu i zdarza mi się to dość często. Organizatorzy wystaw stają na głowie, żeby mnie wyciągnąć w domu, a muszę przyznać, że czasami łapią się sposobów iście szalonych. Właściciel zielonogórskiego klubu 4 Róże dla Lucienne (Podziękowania dla Bruna!) zapewnił mi nocleg w trzypokojowym apartamencie, żebym przyjechała. Przyjechałam... stopem (śmiech) Sukces prywatny? Rodzina. Moi najbliżsi. Przyjaciele i Kot. To bardzo trudno spotkać TAKIEGO KOTA (i nie mam na myśli jego imponujących rozmiarów) w swoim życiu. Oczywiście praca. Dobrzy ludzie otaczają mnie wszędzie. Wciąż nie rozczarowałam się do świata, wciąż jestem w drodze i odkrywam nowe, coraz piękniejsze krainy.

A nie narzekasz, że skończyłaś historię sztuki oraz zarządzanie kulturą na UJ, że jesteś artystką? Patrząc na to z boku nie wybrałabyś czegoś innego?

Nie narzekam. Studia na krakowskiej historii sztuki to był... najmagiczniejszy okres mojego życia. Wspaniały kierunek, niezwykli wykładowcy, i możliwość obcowania z niepowtarzalnym pięknem, możliwość odkrywania sposobów tworzenia tego piękna, przenikania do środka. Za każdym razem było to otwieranie innej furtki, zaproszenie do uczty. Rzeczywiście, historia sztuki to studia dla wrażliwych i nie opanowanych żądzą zysku. To studia dla tych, którzy pragną się przedostać do świata wyobraźni i zajrzeć w głąb cudownej szkatułki. Jeśli nie interesują Cię bogactwa duszy, nie wkraczaj tam. Zarządzanie kulturą jest również kierunkiem wybranym przeze mnie z pełną premedytacją. Przez kilka lat pracowałam w radiu jako prezenter i event manager, przez wiele, wiele lat byłam managerem kilku polskich zespołów.

Masz wykształcenie, ogromny talent i sporo doświadczenia. Śmiem twierdzić, że nawet bez NN by Ci się udało tworzyć. Chociaż mogę się mylić.

NN to wspaniała, motywująca inicjatywa, ale oczywiście tworzy się niezależnie od takich inicjatyw. Tworzę, bo coś mieszka we mnie. Bo wciąż tańczą we mnie południce. Bo coś zmusza mnie do rozgrzebywania pokładów pamięci i podążania efemerycznymi ścieżkami, które znikną w chwilę potem jak je opuszczę. Bo doświadczam wizji i czuję potrzebę opowiadania o nich.
Rozmawiał: Konrad Paszkowski

Prace:


Strona internetowa Agnieszki
www.the-butterfly-within.com
Spis Treści
<< 43 >>

Copyright by KGW 2004-2006

Rozmiar: 3330 bajtów Rozmiar: 3330 bajtów