KGW:Jak to się stało że trafiłeś do NN?
Szymon "Saper" Maliszewski: KKończył się rok 2003, jak już wspominałem, mój przyjaciel Pigzał na ceramice zaprojektował małą figurkę gitarzysty X. Wykonaliśmy sztuk takich figurek może 10 i wtedy napisałem do NN czy cos takiego dałoby radę pokazać na stronie. Odezwała się Sylwia Lato, strasznie się tym "podjarała" i na święta wysłaliśmy od razu figurki do Warszawy. Bardzo mocno spodobały jej się nasze twory i zamówiła u nas koło 50 sztuk. Od grudnia do lutego produkowaliśmy te figurenki, aż doszło do przekazania ich w lutym na koncercie w warszawskiej Stodole. Napędzony tym sukcesem, bo tak to mogę nazwać zacząłem odchodzić od X-ów i robić prace inspirowane w inny sposób.
Co Cię fascynuje w sztuce?
To, że mogę się wyrazić w tym co robię. To, że mam przeżycia jakie mam i ludzie to widzą i nie muszę im nic tłumaczyć. W czerwcu byłem na plenerze malarskim nad morzem, byłem wtedy bardzo szczęśliwy wszystko mi się układało i było ogólnie super. Widać to w moich pracach, są delikatne, wygładzone i mają w sobie coś pozytywnego. Pod koniec czerwca odeszła ode mnie dziewczyna, która przez dwa lata napędzała mnie do twórczości, gdyby nie ona, nie byłoby tego SAPERa, który jest dzisiaj. Zeszmaciłem się, a to co robię już nie przypomina moich wcześniejszych prac. Tym bardziej teraz kiedy dowiedziałem się, że ona będzie z moim największym wrogiem... Po tym wszystkim. na ostatniej wystawie podczas Rewolucji 1.09 moje maski nazwane zostały "teksańską masakrą". Tworzę tak jak czuję, że kocham Rosję, że tęsknie za dawnym czasem, że obecnie mam potworne przeżycia, że Docent zmarł i mnie to rusza. Mogę to pokazać w sztuce i właśnie to jest najbardziej fascynujące.
Czemu akurat rzeźba, malarstwo...
Jestem na ceramice, lubię patrzeć na dzieło ze wszystkich stron, daje mi to duże pole do popisu poza tym czuję jakby było w tym coś więcej niż w malarstwie. Dlatego też maluję dużo mniej niż rzeźbię. Jeśli już maluję, to właśnie swoje rzeźby lub przekładam czyjeś (Hadyna, Hasior) W malarstwie tęsknię za pełnym wymiarem rzeźby, za tym, że nie mogę zajrzeć od boku w obraz i czuję się przez to bardzo ograniczony. Największą radość sprawia mi tworzenie masek, szczególnie z masy papierowej, które mogę później używać w happeningach którymi się też zajmuję. Właśnie... happening! Rzadko zdarz zdarza mi się coś takiego zorganizować, ale jeśli już mi się udaję to w happeningu mogę odreagować cały stres codzienności. Wyzwolić z siebie wiele przeżyć i uczuć. Moją pasją są wielkie instalacje, bandery i w sumie to wszystko co robi Vahan, zawsze kiedy mogę pomagam, mu podczas koncertów SN.
Co robisz poza "bawieniem się" się w artystę?
Piję i palę... Chociaż to też można podciągnąć pod "zabawę w artystę". Na serio, od dawna pasjonuje się militariami. W weekendy jeżdżę ze znajomymi na poligony grać w coś w stylu pintballa, z tym że dużo lepszego (ASG). Nie zajmuje mnie to już tak jak kiedyś, bo teraz na pierwszym miejscu jest sztuka, ale to tak jak happening - pozwala mi się wyżyć. Nazwijmy to aktywnym odpoczynkiem. Kocham też perkusję, ale brak czasu i funduszy nie pozwala mi na kupno sprzętu...
Masz plany na przyszłość?
Nie mam! Po tym jak mnie zostawiła dziewczyna, o której już wspominałem, nie mam żadnych planów. Z nią wiązałem przyszłość, była mi najbliższą osobą i wszystko to padło. Nie planuje nic bo wiem, że może się ta sytuacja powtórzyć, a nie chce przeżywać takiego załamania drugi raz. Nie mam ambicji zdać w tym roku matury, nie oglądam się za studiami, siedzę i na razie tylko walczę sam ze sobą i ze swoja depresją.
Jakie możliwości daje NN młodemu człowiekowi?
Gdybym powiedział, że nieduże, to byłoby kłamstwo. Nie jest to coś nieprawdopodobnego, ale jest to bardzo potrzebne, dla kogoś takiego jak ja. Dokumentuję każdą wystawę, żebym później, jeśli już zdecyduję się na jakąś uczelnię, miał co włożyć do teczki. Nazywam to wystawami zbiorowymi, a każda wystawa jest dla mnie ważna, każda okazja, by pokazać swoje dwie figurenki, to dla mnie duża rzecz. Jeśli ktoś uważa, że NN nic tak na prawdę nie daje, jest w błędzie. To bardzo dobry początek i podstawa dla młodego artysty, który za kilka / kilkanaście lat chciałby pokazywać swoje prace na wystawach indywidualnych. Co mnie zdziwiło, ludzie mnie już powoli poznają, a przecież gdyby nie NN, to nie byłoby tego wywiadu. Tutaj wielkie podziękowania dla ekipy NN, która mimo, że nie jestem nikim wyjątkowym, daje mi podłoże by zaistnieć!!!
Czy w Polsce można spokojnie żyć ze sztuki?
Nie. Gdybym chciał żyć ze sztuki musiałbym robić tylko X-y. Moja szkoła żyje tylko z doniczek, którymi już wymiotujemy. Tak samo podobno w Niemczech ze sztuki się nie wyżyje. Jeśli już zaczyna sie jakąś działalność, typu ceremiczne urny, zostanie się zeżartym przez dziwne i ulotne ustawy, prawo czy konkurencję. Moja przyjaciołka chciała tak zarabiać w Niemczech, ale to niemożliwe dla jednej osoby. Pojęcie "sztuka dla sztuki" nie jest zrozumiałe przez szarego człowieka, który by zaaranżować pokoj z kuchnią potrzebuje sztabu ludzi lub po prostu wstawi meblościankę. Mało komu sztuka jest potrzebna w domu. Teraz najważniejszy jest telewizor.
Masz jakiś mistrzów, ludzi sztuki, którzy są dla ciebie wzorcami?

Od dłuższego czasu moim mistrzem jest Vahan Bego. Podziwiając jego sztukę, podświadomie załapałem jego kreskę i możliwe, że mogłbym nawet podpisywać się teraz jak on. Bierze się to z mojej szkoły, w której każdy organizowany konkurs, każde zadanie polega na przeniknięciu danym artystą i kopiowaniu jego prac. Ostatni taki konkurs był na temat twórczości Fałata to nas nim zatruli. Ubiegły rok poświecony był kulturze żydowskiej, więc Marc Chagall, Bruno Schulz. Kopiowało się poza tym Edwarda Muncha i Władysława Hasiora. Oni mocno pozostali mi w głowie, szczególnie Hasior, na którego wystawę w lipcu w Warszawie zajrzałem. Stad podobieństwo moich prac do dzieł Vahana i choć się bardzo staram odejść od tego, znajomi patrząc na moje wytwory kończą mówiąc "taki Vahan" (śmiech)
Co sądzisz o komercjalizacji sztuki, a co za tym idzie sprzedawaniu Kultury?
Kiedyś powiedziałem, że każdy artysta na początku musi się skurwić, by się sprzedać. Gorzej jeśli to trwa przez jego cały etap twórczy. Jeść coś trzeba, a nie każdy będzie miał tyle szcześcia, co Jerzy Kędziora, którego rzeźby idą za grube tysiące. Gdyby nie moje figurki X, pewnie też nie miałbym z tego co robię ani grosza. Mam nadzieję, że ludzie jednak czują trochę sztukę, która nie jest użytkowa i nie bedą sie zamykać do produkowanych ozdubek typu IKEA. Piękny motym ze strony mojego kolegi Rahima Blacka widziałem. To jest artysya w 100%. Chodzi do mojej szkoły i ostatnio wydrukował gazetkę w stylu tych rzucanych pod drzwi z supermarketów. Nagłówek: "Rahim Black sztuka nie dla idiotów". I może to prawda, że w przyszłości tak będzie się sprzedawać sztukę... Wszyscy zamknęli się na tego człowieka i siedzimy nadal w doniczkach. Nikt z nauczycieli nie potrafił pojąć butelki po wódce z polską flagą wciśnięta do środka i podpisem "Rahim Black - Polakom gratulujemy!". Żadnych skojarzej, żadnych przemyśleń. Jesteśmy zamknięci na sztukę, dla sztuki! Nie otwierajmy się na coś nowego! Bądźmy głupsi niż jesteśmy!
Rozmawiał: Konrad "Darth Kion" Paszkowski
Prace:


Co to jest NoiseNation?
NoiseNation to ruch artystyczny założony przez zespół Sweet Noise. Chcemy, aby ten znak i hasło jednoczyło artystów i działania artystyczne, które mają jeden cel - przekazywanie ludziom prawdziwych emocji i uczuć, wychodzenie poza sztywne ramy jednego stylu i drogi oraz ponad wszystko podnoszenie jakości i poziomu w sztuce... NoiseNation łączy młodych twórców chcących podzielić się swoją sztuką: poezją, grafiką, fotografią, rzeźbą... W NoiseNation Special można zobaczyć prace wybitnego ormiańskiego artysty plastyka, rzeźbiarza, malarza i performera - Vahana Bego. NN to także muzyka. W gronie naszych twórców działają zespoły Nomad, Shahid i S.A.inc. Współpracujemy również z zespołem Yattering.
Zapraszamy na
www.sweetnoise.org
-
zakładka NoiseNation