33  Poprzednia Strona Spis Treści Następna Strona  
 Zakręcony poranek
 
Ważne jest to, że ten festiwal jest bardzo medialny, a czy są to opinie dobre czy złe, czasem nie ma to znaczenie. To trzeba zobaczyć i uczestniczyć, bawić się i szaleć, wtedy można mówić jaki on jest. Ważne jest, że jest zauważalny, jako wielki europejski festiwal. Tego się trzeba trzymać.

Nie sądziłem, że tak to szybko wszystko minie. Dzisiaj jest już drugi dzień festiwalu, a zarazem ostatni. W głowie dudni mi myśl, że jutro wracam do domu. Ale póki co, jeszcze jest Woodstock i kolejna porcja naszej małej pracy. Nie wyspałem się. Nie wyspałem się, dlatego że ogromny hałas towarzyszył Przystankowi już od bardzo wczesnych godzin. Był to znak, iż trzeba wstawać. Po codziennych zabiegach higienicznych, razem z Lewym idziemy do Centrum. Jest bardzo wcześnie, a tu już tyle ludzi. Zawsze gdy się zjawialiśmy, było sporo miejsca. Jednak nie tym razem. Zaraz dowiadujemy się, że za kilka minut jest wejście na żywo w specjalnej "Kręciole".

Medialny festiwal

Czekamy. Wszyscy czekają na emisję. Malutki telewizorek jest otoczony z każdej możliwej strony. W końcu jest wejście z Woodstocku. Na ekranie pojawia się Jurek, zaczyna opowiadać. Między w wyiadami z Pokojowym Patrolem czy różnymi stowarzyszeniami, można obejrzeć wczorajsze występy. Po "Kręciole" śledzimy inne informacje o Przystanku Woodstock. Nie tylko w telewizji, razem z Lewym czytamy także artykuły z polskiej prasy. Są różnie nastawione na Przystanek. W tym roku nie było żadnej wielkiej wojny z radiem o.Rydzyka. Ważne jest to, że ten festiwal jest bardzo medialny, a czy są to opinie dobre czy złe, czasem nie ma to znaczenie. To trzeba zobaczyć i uczestniczyć, bawić się i szaleć, wtedy można mówić jaki on jest. Ważne jest, że jest zauważalny, jako wielki europejski festiwal. Tego się trzeba trzymać.

Zwiedzamy?

Właściwie dopiero w godzinach popołudniowych uznałem, że mam trochę wolnego czasu. Nie odwiedziłem jeszcze panoramy z wielka fotą z Woodstocku 2004. Zatem idę. Po drodze mijam tysiąc ludzi. Niektórych witam, a niektórych tylko obserwuję. Widzę, że ten festiwal żyje już własnym życiem. Pojawia się wiele uwag, że ta atmosfera, to tylko pseudo życie. Ulotne chwile i masa złudzeń czy iluzji. Jednak wystarczy przejść się przez pole namiotowe, pogadać z ludźmi i dowiedzieć się czemu przyjeżdżają. W sondzie, którą robił Lewy i Kornik często pojawiało się jedno słowo: zajebiście. Jest to może wulgaryzm, ale mocno mówi jak tu jest. Jest niesamowicie. Zwiedzam długo pole zanim docieram do foty. Muszę wykosztować się na złotówkę. Z bólem serca żegnam się z monetą, mam nadzieję, że ją kiedyś jeszcze spotkam. Ogromna fotografia robi wrażenie. Niestety wiem, że siebie tam nie znajdę. Nie uczestniczyłem w tym pamiątkowym wydarzeniu. Żałuję, ale szukam znajomych. Pół godziny spędzam na szczegółowych poszukiwaniach. Mam tylko przypuszczenia. Dobra zwijam się stąd. Za chwilę startujemy po raz drugi.

Konrad "Darth Kion" Paszkowski
 
33  Poprzednia Strona Spis Treści Następna Strona  

Design
by Maciek Puchała