32  Poprzednia Strona Spis Treści Następna Strona  
 Nie jestem patriotą
  Rozmowa z Denatem i Spiętym z zespołu Lao Che
Jestem zmęczony po tym niezwykłym koncercie. Jest po drugiej w nocy. Jest może z pięciu dziennikarzy, którzy czekają na ten zespół. Czekamy, a sen powoli mnie już ogarnia. Rozmowa ma specyficzny klimat, a całość konczy się ok. trzeciej. Warto było...

Jeśli ktoś kocha Polskę, to nie będę mu tego bronił. To jest zupełne inne zjawisko. Kochać Polskę, a być nacjonalistą - to też są dwa skrajne elementy.

KGW: Na początek powiedzcie coś o sobie?

Denat: Jesteśmy Lao Che. Wydaliśmy już dwie płyty: w 2002 roku płytę "Gusła" i płytę "Powstanie Warszawskie", która ukazała się w marcu tego roku. Przy tworzeniu muzyki zawsze towarzyszą nam dwa przymiotniki. Polskie i romantyczne klimaty. One określają naszą muzykę. Trochę to ogólnikowe, ale gdy zaczynamy coś robić i szukamy tematu, to musi to być polskie i romantyczne.

Kiedy pisaliście teksty do "Powstania Warszawskiego" próbowaliście wczuć się w żołnierzy AK, odczuć ten ciężar jaki na nich spoczywał - walka o ojczyznę?

Spięty: Płyta od strony tekstowej jest bardzo emocjonalna. Więc, żeby wyobrazić sobie tych ludzi w tamtych sytuacjach, na początku trzeba było coś się o tym dowiedzieć. Musieliśmy coś poczytać, obejrzeć jakieś albumy. Zdobywanie tej wiedzy trwało kilka lat. Później w jakiś sposób ten obraz się wykrystalizował w głowie, musieliśmy się zdecydować na jakieś kompozycje, konkretne wydarzenia z powstania. Wyszło 10 utworów, o walkach tu, tam.

Denat: Kolega Spięty, który jest autorem tekstów, przyszedł kiedyś do mnie i spytał mnie, czy nie mam jakiś książek o Powstaniu Warszawskim. Tłumaczył mi, że dla niego to jest ważna sprawa, jednak nie chciał żadnych książek historycznych. Jemu nie oto chodziło. Chciał książkę, gdzie będą wspomnienie ludzi, którzy brali w powstaniu udział. I znalazł, były to wspomnienia żołnierzy z batalionu "Zośka" - jest tam zapis tego, co ci ludzie czuli, dzień po dniu. Od Woli, po Stare Miasto, Czerniaków i na końcu, na Mokotowie. To go poruszyło i postanowił napisać te teksty.

Mieliście świadomość, że zagracie w Muzeum Powstania Warszawskiego?

Spięty: Nie wiedzieliśmy, co się właściwie z tą płyta stanie. Ważny był temat i jemu poświęciliśmy dużo czasu. Przyjęcie tej płyty było dziwne. Gdy nagraliśmy demo, wysyłaliśmy je do różnych wytwórni, nawet do muzeum trafiła. Nikt nie chciał się za to wziąć - żadna wytwórnia! Uważali, że ten temat jest jakiś nietrafiony, trudny. Nikt nie chciał się za to brać. Wszyscy się jednak z nią zidentyfikowali: młodzi ludzie i w średnim wieku, starsi, nawet powstańcy. Słuchajcie, Denat był na jakiś wywiadzie radiowym, chyba w Jedynce. Zadzwoniła do radia starsza kobieta, która walczyła w powstaniu i straciła tam wzrok. Dziennikarz pyta się, czy nasza płyta nie jest za ostra, czy tak wypada mówić o powstaniu. Ona mu odpowiedziała, że powinno być jeszcze mocniej. W studiu był jeszcze powstaniec, który rozmawiał z Denatem. Tłumaczył, że to są właśnie te emocje. Nie zastanawiał się jak gra ta gitara, po prostu ta sama energia: Łup! Łup! Ciach! Ciach! To było bezkompromisowe, nie było czasu, żeby się tam jakoś patyczkować.

Na waszym koncercie podczas obchodów Powstania Warszawskiego, nie było żadnych ograniczeń wiekowych.

Spięty: Była młodzież i byli powstańcy, którzy poprosili o krzesła i usiedli z boku. I graliśmy, ja darłem ryja, a oni płakali. Oni prostu to pamiętają, mogliby pójść na Powązki, zajrzeć do starych zdjęć. Nie muszą nas słuchać, ale jak widzą jak my jesteśmy zaangażowani i robimy to ze wzruszeniem, to na pewno im serce rośnie. Rozmawialiśmy z nimi, ale w bardzo nieśmiały sposób, dziękowali nam. To była wielka rzecz.

Zostawmy już ten temat w spokoju. Odbyliście służbę wojskową?

Denat: : Ja odmówiłem ze względów moralnych. Przyznano mi służbę zastępczą, która już później się nie odbyła. Umotywowałem to brakiem patriotyzmu. Tak naprawdę nie jestem patriotą. Nas tu interesował człowiek. Człowiek, który był niesamowicie silny moralnie. Dzisiaj ciężko znaleźć porównania, są oczywiście jakieś jednostki, które hołdują tym zjawiskom. Masowo tego nie ma. Ci ludzie, którzy walczyli, mieli ideały, mało tego, oni ich przestrzegali! To nie były żadne ulotne hasła. Nie było tak, że panowie sobie coś założyli, a potem to naginali. To były silne ideały. To była potęga człowieczeństwa.

Mówisz, że nie jesteś patriotą. Ale śpiewacie: Niech żyje Polska! Czy bierzecie jakoś odpowiedzialność za budzenie patriotyzmu w młodych ludziach?

Denat: PPewnie. Jeśli ktoś kocha Polskę, to nie będę mu tego bronił. To jest zupełne inne zjawisko. Kochać Polskę, a być nacjonalistą - to też są dwa skrajne elementy.

Przecież nacjonalizm to jakiś pseudo patriotyzm.

Denat: Patriotyzm to pojęcie przede wszystkim kulturowe. My się za takim patriotyzmem opowiadamy. Tematy naszych płyt są polskie i polskość jest nam bliska.

Nie boicie się, że dla tych obcokrajowców i Niemców, zebranych tutaj na Przystanku Woodstock, Lao Che może być odebrany jako zespół o poglądach nacjonalistycznych?

Spięty: Musieliby znać naszą historię trochę lepiej. Działy się w polskiej historii takie rzeczy, a nie inne. Oni w jakiś sposób są spuścizną tej historii. Siłą rzeczy muszą wziąć ten ciężar również na siebie. Ta płyta nie jest ciosem wymierzonym w ich dumę. Ta płyta jest dla Polaków. Akurat tak się zdarzyło, że Przystanek jest na granicy i jest dużo niemieckich zespołów. No trudno. Wiedzieliśmy, że będzie trudno tutaj zagrać, ale absolutnie nie mieliśmy żadnych założeń, aby ich zgnoić i pokazać jacy jesteśmy fajni, że my jesteśmy jakieś Szare Szeregi, a oni są do dupy. To było trudne, ale musieliśmy zagrać tak, jak gramy to na płycie.

Denat: Bardzo zależało nam na ilustracji tej płyty. Chcieliśmy w sposób muzyczny, zilustrować te zjawisko. Gdyby reżyser zrobił film o powstaniu i byłyby tam plakaty: Niech żyje Polska! Zabić Niemca! To chyba nikt nie mógłby pomyśleć, że ten reżyser jest nacjonalistą. Po prostu tak chciał to pokazać. Tak tamci ludzie to przeżywali i nie dziwmy się, była okupacja. To co dzieje się dzisiaj, związane z terroryzmem, to naprawdę są małe sprawy. Na pewno są brudne, budzą negatywne skojarzenia, ale tam było o wiele gorzej.

Spięty: Jeśli wychodzimy z takiego założenia, to "Czterej pancerni i pies" byli nacjonalistami i, że tego tematu nie wolno dotykać, żeby jakiś antagonizmów nie wskrzeszać. Taka była historia. Myśmy założyli sobie, że to będzie płyta historyczna, bo nas ten temat naprawdę interesował. To jest nasza kultura. Pojedziesz teraz do Warszawy na obchody Powstania Warszawskiego i widzisz tych powstańców. To są dziadkowie naszych rówieśników. Można porozmawiać z tym ludźmi i oni opowiadają jak naszych rodaków zabijano. To jest rzeczywistość, tak po prostu było.

A myśleliście, żeby zagrać w Niemczech?

Spięty: Ktoś nam mówił, żebyśmy tam pojechali. Ja cały czas myślę o tym z jakimś lękiem. Boję się, że będziemy musieli uciekać.

Sądzicie, że Niemcom ta wojna odebrała dumę?

Spięty: Oni nie mogą czuć się patriotami. Oni są tacy bez tożsamości, jakby ktoś im obciął nogę. Po wojnie tak było i trwa do dzisiaj. Może dzisiaj też się tak poczuli, dlatego były te gwizdy. Podobno to młodzi Niemcy. Rozumiem, że w pewnym sensie mogło być im przykro, ale nas tu zaproszono, a my zrobiliśmy taką płytę.

My Polacy jednak chełpimy się zwycięstwami podczas tej wojny. Niemcy natomiast nie lubią o tym mówić. To jest dla nich taki temat tabu.

Denat: Możemy się z nimi identyfikować, jeśli oni rozumieją bezsens tej wojny. Wszystko to było tak nakręcone, że w pewnym momencie należy się z nimi solidaryzować, zostali wpędzeni w niezłe BAGNO. Przecież tam też byli wartościowi ludzie.

Spięty: Ale media niemieckie bardzo się interesują tematem naszej płyty. Telewizja i stacje radiowe. Nie boją się konfrontacji, ja zbytnio nie wiem jak to ugryźć. Wielokrotnie podczas pisania tekstów zastanawiałem się, w jaki sposób pokazać Niemców. Na niektóre rzeczy trzeba było postawić nacisk, a z niektórych zrezygnować. Płyta jest na pewno antyfaszystowska, a przy okazji ma tam jakiś oddźwięk antyniemiecki.

O czym będzie waszej kolejna płyta?

Denat: Na pewno temat będzie współczesny. I nie będzie to chyba concept, zrezygnujemy z tego, dlatego że nie wypada nam kontynuować tych elementów po takiej płycie jak "Powstanie Warszawskie". Pójdziemy w zupełnie inną stronę.

Spięty: To może być nasza najtrudniejsza płyta, ale bardzo osobista. Na pierwszej i drugiej płycie mamy tematy, za którymi mogliśmy się schować. Potrafimy stworzyć concept album i to sobie udowodniliśmy. Ale jeśli nie ma tego tematu i stoisz sam przed mikrofonem z instrumentem, to powiedz coś o sobie. Z mojej strony jest to dużo trudniejsze. Mieliśmy w założeniu, aby trzecia płyta Lao Che była filmem, ale trochę za krótcy na to jesteśmy. Mogliśmy zrobić tylko takie offowe kino, w dobrym słowa tego znaczeniu. Trochę nas poniosło z tym filmem. Chcemy postawić na muzykę i na osobisty tekst.

Denat: Może nasza kolejna płyta odpowie na dużo waszych pytań, związanych z płytą 'Powstanie Warszawskie". Ona będzie zupełnie inna. Na naszych pierwszych płytach zastosowaliśmy mity. Potężne mity narodowe, które okazały się samograjami.

Spięty: Cholera, to jest trzecia płyta. Ja nie mam się czego chwycić...

Dzięki za rozmowę

Zapraszam na stronę zespołu www.laoche.art.pl

Rozmawiał: Konrad "Darth Kion" Paszkowski
 
32  Poprzednia Strona Spis Treści Następna Strona  

Design
by Maciek Puchała