Kiedy dowiedziałem się, że Hunter będzie gościem festiwalu Spring Rock, za nadrzędny cel ustawiłem sobie przeprowadzenie wywiadu z tym bandem. Teraz po wszystkim, jestem już bardzo zadowolony, bo w końcu zapis tej rozmowy ukazuje się w KGW.
KGW: Materiał na płytę "Teli" jest już gotowy. Ile pracowaliście nad tą płytą i czym zaskoczycie swoich fanów?
Drak: Tak, materiał na płytę jest już gotowy, w tej chwili jest masteringowany. Nagrywaliśmy go półtora miesiąca, powstawał on w studiu Sonus w Łomiankach, pod Warszawą i myślę, że zaskoczymy wszystkim.
Kiedy będzie można zobaczyć w telewizji klip, a w radiu usłyszeć singiel promujący płytę "Teli"?
Mam nadzieję, że już w tym tygodniu będzie można coś usłyszeć i zobaczyć. Właściwie premiera singla "Pomiędzy niebem a piekłem" była w tamtym tygodniu w studiu Radia Olsztyn, ale oficjalnie single trafią do rozgłośni w tym tygodniu, również teledysk powinien się w tym tygodniu pojawić, bo w końcu premiera płyty jest 30 maja i już czas najwyższy, aby coś się pojawiło.
Skąd czerpiesz inspirację i jaki charakter będą miały teksty na nowej płycie?
Teksty będą bardzo blisko ziemi i będą dotyczyły nas wszystkich, w szczególności człowieka. Jest to po prostu rozwinięcie z "Medeis", natomiast będzie to bardziej szydercze, dosadne, bardziej wprost. Część tekstów pisaliśmy wspólnie w studiu, część powstała wcześniej. Chcieliśmy, żeby to był taki konkretny cios w mordę dla wszystkich hipokrytów, trochę autoszyderstwa również, aby wszyscy dostali po równo - także my. Tak jak Monthy Python: z grabarską finezją.
Kiedy wpadliście na pomysł stworzenia Hunterfestu?
Od kiedy gramy myśleliśmy, żeby sami zorganizować taki koncert. Długo nie byliśmy w stanie tego organizacyjnie ogarnąć. Pomysł skrystalizował się dopiero, gdy pojawił się nasz menadżer Arek Michalski. My już wtedy odpuściliśmy sobie ten temat, to on wyszedł do nas z pomysłem. Okazało się, że udało się i coś fajnego z tego wyszło. Najważniejsze w tym festiwalu jest to, że to my możemy zapraszać zespoły, nie gramy z przypadkowymi bandami, tylko z takimi, które z naszego punktu widzenia mają coś do zaprezentowania. I to dla tych zespołów fani potrafią z drugiego końca Polski przyjechać na koncert. Ideą tego festiwalu jest zebranie zespołów, które mają wiele do powiedzenia i są to rzeczy ważne.
Niejednokrotnie zmagaliście się z problemy fonograficznymi, jakie są więc szansę dla młodych, debiutujących zespołów na wydanie upragnionej płyty?
Jest to bardzo trudne. Popatrz na nas, dopiero po 20 latach podpisaliśmy umowę z firmą fonograficzną, ale z drugiej strony może to i dobrze, gdyż dzięki temu mogliśmy to zrobić na partnerskich zasadach. Po prostu wytwórnia zostawiła nam wolna rękę co do repertuaru, tekstów. Zaufali nam, wierząc, że to co robiliśmy do tej pory przeniosło takie efekty jak Złoty Bączek, dużo ludzi na koncertach i w dodatku śpiewających nasze teksty. Wielu ludziom te płyty zmieniły życie. Nie tylko chodzi tutaj o naszych fanów, ale także o nas. Przecież te teksty i muzyka dotyczą nas, może nawet bardziej. Przy okazji zaraziliśmy innych: wspólna konkretna akcja. Myślę, że młode zespoły przede wszystkim nie powinny się poddawać, bo nie jest i nie będzie lekko. Chyba, że nagle coś się zmieni w tym kraju, o co walczymy. Miejmy nadzieję, że się zmieni i nikt nie będzie musiał tyle ile my czekać na to, aby w normalnych i ludzkich warunkach nagrać płytę. Przy tym oczywiście, żeby jeszcze móc cieszyć się i bawić tym co się robi.
Po płycie "Medeis" osiągnęliście ogromny sukces, jak na Polskę, ale co wspominasz z pierwszego okresu działalności zespołu Hunter?
Chyba najbardziej beztroskę, bo jakkolwiek były jakieś problemy z wydaniem płyty, to jednak wszystko sami robiliśmy, ale w pewnym momencie to wszystko nas przerosło. Zbyt poważnie ludzie zaczęli traktować to, co robimy. Nie w sensie, że to co robiliśmy było nie prawdą, jak najbardziej wszystkie płyty są szczere na ile jest to możliwe, na ile jesteśmy w stanie się otworzyć, to się otwieramy. Natomiast dochodziło do takich sytuacji, że niektórzy zaczęli zbyt dosłownie postrzegać nasze teksty, a my jednak zostawiamy jakiś margines, bo jesteśmy omylni tak jak każdy człowiek i tak naprawdę ktoś powinien zadecydować co jest jego drogą. My tylko wyrażamy swoje opinie, swój światopogląd i spostrzeżenia. Każdy sam powinien wyciągnąć z tego wnioski. Jeżeli ktoś bezkrytycznie podchodzi do tego co robimy, to też to nie jest dobre, ponieważ jesteśmy tylko ludźmi i wcale nie jesteśmy doskonali. Trzeba mieć troszeczkę dystansu do tych tekstów, dlatego na nowej płycie jest utwór "Łosiem", który jest z jednej strony żartem, z drugiej strony porusza poważne sprawy, ale jest bardzo szyderczy. Dużo tego szyderstwa jest na nowej płycie . Hunter jest cały czas rozerwany pomiędzy soul metalem, gdzie wszystko jest takie uduchowione, a tym szyderczym nekropopem, gdzie dokładamy wszystkim po kolei, w jakimś tam sposób dla nas charakterystyczny. Staramy się jednak dobry smak utrzymać, ale czasami puszczają nam nerwy i są miejscami momenty jeszcze mocniejsze. Na płycie "Teli" będzie dużo takich momentów.