KGW:Czy pamiętasz jak zainteresowałeś się muzyką rockową?
Jurek Owsiak:No tak, tak, tak. Muzyka rockowa była wtedy bardzo społeczna, bo chodziło się na koncerty, razem słuchało się płyt. Kiedy się w Polsce pojawiła muzyka rockowa, za pomocą takich zespołów jak Niebiesko-czarnych, Czerwono-czarnych, Czerwonych gitar, to się wtedy grało i tego się słuchało. Pamiętam pierwszy zespół jaki na żywo usłyszałem, był to zespół Polanie. Przyjechał on prosto z Hamburga, chodź pochodził z Polski, grał w tym samym klubie co Rolling Stonsi. Był znanym zespołem, a na koncercie w Warszawie zagrał nieprawdopodobnie. Zaraz po tym koncercie pobiegłem do domu, a właściwie do kumpla na podwórko, opowiedziałem mu co się działo, jaki był tłok - nie można było się przesunąć, był duży ścisk. Sala zwariowała, a ludzie bawili się niesamowicie. Taka muzyka mi odpowiadała, w ogóle wszędzie gdzie była gitara elektryczna, to była jakaś awangarda. Tą muzykę poznawałem w szkole podstawowej: 6 i 7 klasa kiedy tak dokładnie się nią zainteresowałem.
Jak generalnie wspominasz swoją młodość?
Chyba najlepiej wspominam czasy dzieciństwa. Najprzyjemniejsze lata mojego życia, to czasy szkoły podstawowej i średniej. Byłe one zupełnie inne od tych dzisiejszych. My wtedy cieszyliśmy i napawaliśmy się z optymizmem, kiedy tylko mogliśmy spotkać się i posłuchać kaset, które ktoś tam dostał z zagranicy. Pamiętam jak dostaliśmy magnetofon kasetowy, był on rozdawany na zjeździe partii - ojciec jednej znajomej był tam wtedy. Po prostu był to kosmos. Chodziliśmy na spacery, gdzieś poza domem, na koncerty, było inaczej niż teraz. Najlepszych kumpli, kolegów poznałem wtedy.
Miałeś w młodości marzenie, aby stworzyć Orkiestrę?
Nie, raczej nie. Bardziej miałem takie marzenie jak np. pojechać gdzieś na jakiś koncert, nosić kable, no cokolwiek. Chciało się być przy tym i pomagać. Podobała mi się ta cała atmosfera, chciało się to odczuć i obyć się z tym. Pamiętam jak jeździłem z Voo Voo, tak po przyjacielsku. Marzenia o Orkiestrze nie było, ale pamiętam jak w szkole średniej, tak w połowie średniej - była to chyba 3 klasa, to wtedy ja dużo malowałem - sztalugi, farby olejne, płótno, te sprawy... Pamiętam w 1967 lub już w 70 latach, ktoś tam przyniósł kasetę z Woodstocku, świetnie się przy tym bawiliśmy - skakaliśmy do rana. Po raz pierwszy usłyszałem Jimmiego Hendrixa albo Santanę i pomyślałem, właściwie pomyśleliśmy, że fajnie by było taki duży koncert zrobić. My wtedy nie mieliśmy zielonego pojęcia, jeśli chodzi o organizacje, dla nas liczyła się sama idea, aby się dobrze bawić. W młodości jako tako myślenia o Orkiestrze jeszcze nie było.
Jesteś osobą medialną. Jak oceniasz ten cały show biznes i czy jest tam jeszcze miejsce dla młodych ludzi?
Ja rzadko chcę mieć z nim cokolwiek wspólnego. Nasz biznes jest inny, osobny i odrębny od tamtego. W tamtych czasach, kiedy to ja jeździłem do Jarocina, gdzie często z tymi ludźmi jedliśmy jeden chleb, to dzisiaj, kiedy nastały nowe czasy, to oni siedzą w dużych firmach, zmienili swoje życie o 180 stopni i często zachowują się sprzecznie, zapominają o tym co kiedyś głosili. Na dzień dzisiejszy show biznes nie jest uprzejmy, jest kompletnie drapieżny - ja nie mogę się z nim integrować. Wydaję mi się, że w show biznesie jest miejsce dla młodych ludzi. Niestety, ta praca jest przykładem wielu wyrzeczeń. Są to koszty liczone w ogromnym poświęceniu: utracie przyjaciół czy jakichś ważnych wartości. Oczywiście, komuś może się podobać to, co robi, to co mu proponują, ale to wszystko jest bardzo pogubione. Dlatego wiele osób po prostu ucieka, tu jest ciężko. I powiem ci Konrad, że trzeba być naprawdę wytrwałym, nie ma mowy o jakiejś prawdziwości czy szczerości, musisz być chamski, musisz kłamać, dlatego ja staram się, aby nasz biznes był inny. Mamy własną firmy, która wydaje DVD z koncertów z Przystanku Woodstock. Można powiedzieć, że na dzień dzisiejszy staliśmy się dosyć sporym potentatem, wydaliśmy już 9 płyt DVD. Spójrz na Przystanek Woodstock, w tej chwili mamy połowę maja i go przygotowuje go piątka ludzi. I to dzięki nim jakoś się to rozwija, i dzięki temu jest on jednym z największych festiwali na świecie i w Europie.